Bibliotekarz
Dołączył: 12 Gru 2004 Posty: 49 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 23 Maj, 2006 11:41 Temat postu: dlaczego wierzę? |
|
|
Mógłbym wskazać na przeżycie nawrócenia — doświadczenie ze studenckich lat — ten moment przemiany, który podzielił moje życie na dwie epoki: dawną epokę niewiary i nową epokę wiary. Wiem jednak, że sceptycznie nastawiony czytelnik mógłby zaproponować inne wyjaśnienia.
Mógłbym wskazać na pewne poszlaki, które niczym wiązki promieni słonecznych z rzadka przedostają się przez zasłonę oddzielającą świat widzialny od niewidzialnego. Lecz sceptyk mógłby zakwestionować także i to. Jestem więc zmuszony szukać oparcia w tym, co William James nazwał „przekonaniem zbudowanym na doświadczeniu nie poddanym rozumowi”.
Kiedyś i ja byłem sceptykiem. Chciałem przeżyć dramatyczną nadprzyrodzoną interwencję. Chciałem zdobyć dający się zweryfikować dowód na istnienie niewidzialnej rzeczywistości. Dziś takie ponadnaturalne interwencje wydają się o wiele mniej ważne, częściowo dlatego, że uznałem materialistyczne wyjaśnienie życia za niewystarczające dla wyjaśnienia rzeczywistości. Stałem się wyczulony na najsłabsze ślady łączności pomiędzy światem widzialnym a niewidzialnym. W miłości romantycznej wyczuwam więc coś, czego nie da się wystarczająco wyjaśnić przez odwołanie się do biochemii. W pięknie i w przyrodzie wyczuwam oznaki geniuszu Stwórcy, sławionego przez naturę. Podobnie jak Jakub, budzę się czasami ze snu ze świadomością, że „zaprawdę, Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem”. W pragnieniach, łącznie z seksualnymi, wyczuwam pierwiastek świętej tęsknoty do zjednoczenia się. W bólu i w cierpieniu widzę straszliwe zakłócenie, którego wszechpotężna miłość z pewnością nie będzie tolerować bez końca. We współczuciu, w hojności, w sprawiedliwości i w przebaczeniu wyczuwam laskę, która opowiada mi o innym świecie. Szczególnie wyraźnie byłem tego świadom w Rosji, pozbawionej tych wartości. W Jezusie widzę kogoś, kto swym życiem zespolił te jakości tak doskonale, że zawistny świat musiał się Go pozbyć. Mówiąc w skrócie, wierzę nie dlatego, że niewidzialny świat wkracza w ten świat, ile raczej, że świat widzialny daje mi wskazówki — i to porusza mnie najmocniej — że nie jest jeszcze ukończony.
Miłość jest kolejnym powodem, dla którego wierzę. Gdy życie dobiegnie końca, cóż innego pozostanie? „Miłość nigdy nie ustaje — pisał Paweł. — Wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi”. Apostoł mógł tak mówić tylko o miłości Boga, gdyż wiadomo, że żadna miłość ludzka nie jest w stanie osiągnąć takiej doskonałości. Miłość zakosztowana na tej ziemi przekonuje mnie, że doskonała miłość nie znajdzie zaspokojenia w smutnej historii tej planety, nie znajdzie ukojenia, dopóki zło nie zostanie zwyciężone i nie zapanuje dobro. Miłość nie pozwoli nikomu przepaść. Doskonała miłość poczeka, aż ten, kto jest kochany, dojdzie do doskonałości.
Jan, uczeń Jezusa, w miłości właśnie upatruje spoiwo łączące w jedność dwa światy: „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał [...]. Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony”. Miłość jest przekonana, że warto ratować ten świat.
Yancey P., Pogłoski o tamtym świecie, Katowice 2005, s. 223-225. |
|